Powoli regeneruję siły, powoli dojrzałam, by wystartować ponownie z propozycją współpracy do 3 galerii, na których obecnie bardzo mi zależy. Do jednej, istotnej pod względem odwiedzin - dostałam się jakiś czas temu i bardzo sobie to cenię; niemniej dla finansów to zdecydowanie za mało (choć ego mile połaskotane). prócz tej jednej, wspaniałej, są jeszcze 4 do ktrych należą, mniej wspaniałe (ruch średni, sprzedaż nijaka) - ale są. I niech będą jako ostatnia deska ratunku. Już raz zaufałam jednej galerii i omal nie straciłam jedynego źródła utrzymania. Teraz będę się zabezpieczać.
Przerzuciłam się na samo srebro, bo wstyd owijać nieszlachetnym materiałem. Szkoda pracy, włożonego czasu, bo efekt nie jest tak trwały, jak przy metalach szlachetnych.
Czy się uda? Oby!
Ps: Swoim idolkom w obranej technice - do pięt nie dorastam.. ale będę deptać Im po piętach i mam nadzieję, że kiedyś będę mogła powiedzieć "tak, jestem tak samo dobra" - albo "tak, umiem to wykonać", czy "pomysł ciekawy, mam podobne". Póki co nie spełniam niczego z w/w. Brak wiary w siebie? Raczej... nie. Raczej realia. Wiem, że jestem dobra - w sensie; szybko łapię technikę, odnajduję się w niej, czuję Ją, uwielbiam owijać. Ale nie dość dobra. Przynajmniej nie dla siebie samej i nie dla galerii, do ktrych pukam już jakiś czas.
Pani Izo M., pozdrawiam, pani prace zatykają dech w piersiach :-)
skomentuj (0)